Krzywcza - Trzy Kultury

Krzywcza - pełna wspomnień...

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Polish English French German Irish Russian Ukrainian
Krzywcza.eu - Dla wszystkich, którzy dobrze wspominają lata spędzone w Krzywczy.

Wolański Franciszek

Email Drukuj PDF

          altJako pięcioletni chłopiec zostałem ministrantem w krzywieckim kościele. Wtedy to poznałem Franciszka Wolańskiego [Zdjęcie obok], który był kościelnym. Trzymał dyscyplinę wśród chłopców, wyznaczał funkcje, przypominał, by przyjść służyć na ślub lub pogrzeb.

          Kościelnym został w 1925 r. Urodzony 11 X 1899 r., w Krzywczy w wieku 17 lat został powołany do wojska austriackiego do jednostki w Sanoku. Następnie został przeniesiony do jednostki w Austrii, gdzie zastała go I wojna światowa i wraz ze swoją jednostką został skierowany na front działań wojennych. Z wojny powrócił w 1918 r., a w 1920 został znów powołany do wojska już polskiego i brał udział w wojnie z bolszewikami. Po powrocie z wojny w 1925 r. został kościelnym i jego posługa trwała prawie do śmierci.

          Była to postać nietuzinkowa zarówno po względem głębokiej, żywej wiary, jak i pod względem charakteru. Można go zaliczyć do ostatnich kościelnych należących do minionej epoki, który wypiekał komunikanty, a pozostałe z tego okrawki dawał niektórym ministrantom w nagrodę za ranne służenie albo dzwonienie. Bardzo często można go było spotkać z różańcem, każdą wolną chwilę w miesiącach jesienno - zimowych spędzał na modlitwie po przygotowaniu aparatów do odprawiania mszy św. Każde dzwonienie nie obyło się bez odmówienia Anioł Pański, nawet dzwoniąc 5 minut przed rozpoczęciem mszy szeptałalt modlitwę Zdrowaś Maryjo. Był też niezrównanym nauczycielem historii tej prawdziwej, w czasach, gdy próbowano ją fałszować. W miesiącach letnich siadał na murku przy kościele i gdy tylko w pobliżu była jedna para uszu zdolna słuchać, snuł opowieści historyczne o bojach stoczonych z bolszewikami i innymi przeciwnikami, bohaterskich czynach żołnierzy, okropnościach wojny, o krajach, w których przebywał wtrącając w barwne opowieści słowa po rosyjsku, niemiecku, włosku i francusku. Opowiadał również niezwykłe historie, które wydarzyły się w parafii, [Obok F.Wolański w mundurze Wojska Polskiego ok.1922 r.] o klęskach żywiołowych, niezwykłych ludziach i wydarzeniach z okresu II wojny światowej i czasach powojennych. Był jak książka do historii, która otwierała się przed słuchaczem na przypadkowej stronie.

          W 1975 r. obchodził Jubileusz 50 - lecia swej posługi w kościele krzywieckim. Ks. proboszcz Stanisław Lorenc postarał się z tej okazji o specjalne błogosławieństwo Ojca św. Pawła VI. Również w uroczystej procesji przyprowadzono Jubilata z domu do kościoła na uroczystą mszę św., w czasie której ks. proboszcz wygłosił pochwalne kazanie i wręczył wspomniane błogosławieństwo oraz symboliczne klucze do kościoła.

          Był bardzo obowiązkowy i żelaznego zdrowia. Kiedy kilka lat przed śmiercią, gdy słuch już mu odmawiał posłuszeństwa, idąc z prac polowych został potrącony przez samochód, wystarczył tydzień czasu, aby powrócił do wcześniejszej formy. Kiedy zachorował, lekarz stwierdził, że należy zawieźć go do szpitala. Zadzwoniono po karetkę, która dość szybko przyjechała, lecz wtedy nie można było go znaleźć. Okazało się, że był w kościele, jakby czując, że jest to jego pożegnanie z kościołem i parafią, której służył 64 lata. Kilka dni później 7 VIII 1989 r. umarł w szpitalu w Przemyślu. Pogrzeb odbył się w kościele parafialnym przy licznym udziale ludzi, którym posługiwał tyle lat, asystując przy chrzcinach, ślubach, pogrzebach - poczciwy pan kościelny.

 

Piotr Haszczyn

Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Digg Live Reddit Linkedin Icio Furl Techno Poleć na Gadu-Gadu Wykop Śledzik 7821217