Krzywcza - Trzy Kultury

Krzywcza - pełna wspomnień...

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Polish English French German Irish Russian Ukrainian
Krzywcza.eu - Dla wszystkich, którzy dobrze wspominają lata spędzone w Krzywczy.

Moje wspomnie o Oldze Ardan

Email Drukuj PDF

alt

Moje wspomnienie o Oldze Ardan [ur. 1914] sięga lat przedwojennych, gdy poznałyśmy się na uczelni artystycznej zwanej Instytutem Sztuk Plastycznych we Lwowie w roku 1937. Wówczas Olga była po maturze zdanej w Gimnazjum im. Olgi Filippi, ja przyszłam do tej uczelni po czterech latach Gimnazjum Państwowego im. Królowej Jadwigi. Olga była bardzo ładną brunetką, o czarnych oczach i smagłej cerze. Mieszkała u swoich ciotek, nazywała je Mincia i Misia, bardzo je kochała. [Zdjęcie obok od lewej Olga Ardan, Jerzy i Janina Litwińscy]

Ojciec Olgi adwokat wówczas już nie żył, matka zmarła później. Olga uczęszczała na wydział malarski, ja na włókiennictwo – tkactwo. Uczelnia ta była jedyną wyższą szkołą artystyczna we Lwowie. Profesorami były tak znane osoby jak: prof. Marian Wnuk [po wojnie w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie], Józef Starzyński [rzeźbiarz], Józef Rożyski [architekt], Józef Mazij [asystent rzeźbiarz zamieszkały po wojnie w Bytomiu]. Do dziś żyje jeszcze parę osób z grupy ówczesnych studentów: Adam Zbiegieni, więzień w czasach okupacji rosyjskiej, obecnie prezes Związku Artystów Sztuki Użytkowej w Opolu, który od lat prowadzi plenery dla plastyków, Barbara Kozłowska-Rosiek artystka plastyk zam. w Gliwicach, Stępek – Muszyńska zam. we Wrocławiu i ja Janina Litwińska – Walas, zrzeszona w Związku Artystów Plastyków, po studiach i dyplomie w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych z roku 1952 w Łodzi.

Rok 1939 najazd Rosjan na Lwów, którzy wkroczyli do miasta w wyniku porozumienia z Niemcami rozpoczynając czystkę wśród Polaków. Nasz Instytut Plastyczny otrzymał nazwę Chudożne Uczyliszcze. Dyrektorem został Rosjanin Fryliant, ale profesorowie Polacy pozostali w pracy. Młodzież pracowała w konspiracji [Adam Zbiegieni i inni], niektórzy ukrywali się, gdy w 1941 r. do Lwowa wkroczyli Niemcy. W ostatnim dniu panowania we Lwowie Rosjan został aresztowany i zabrany z naszego domu mój ojciec. Wkroczenie wojsk niemieckich ujawniło mord Rosjan na więźniach na ulicy Łąckiego, gdzie znaleziono pomordowanych Polaków i naszego ojca. Pochowaliśmy go na cmentarzu Łyczakowskim. Kolega Józek Mazij wyrzeźbił tabliczkę z nazwiskiem i datą śmierci, wówczas też zmarła matka Olgi, ojciec jej już też nie żył.

Starsza siostra Olgi – Lidka wyszła za mąż za lekarza Śmiszka. Ich syna Andrzeja, Olga nazywała Mumcia. Zamieszkali w Krynicy, gdzie dr Śmiszek prowadził praktykę lekarską.

Podczas okupacji niemieckiej Olga pracowała w sklepie ze sztuka ludową, co Niemcy chętnie kupowali. Ja pracowałam w kawiarni na placu Mariackim [dawniej Dudek], naprzeciw pomnika Mickiewicza, który stoi do dziś. Większość pracowników to były Polki, a ja musiałam się nauczyć słownictwa niemieckiego w czym pomagała mi mama wychowana w czasach austriackich. Właścicielem kawiarni był Wili Schürman [podoficer], żona jego stała przy bufecie. Pracował również młody Żyd Edmund, który był chroniony przez szefa za okup, nakładał lody. W suterenie znajdowała się kuchnia, gdzie kucharka przygotowywała kawę, a stary lodziarz w wielkiej maszynie robił lody z mleka, cukru, jajek i wanilii. Masę do lodów gotowało się w wielkim garze, przez całą noc stała chłodząc się. Któregoś ranka kuchnia zgłosiła, że w tej pysznej masie utonął szczur. Oczywiście szczura wyjęto, lody sprzedano, ale żadna z koleżanek w tym dniu ich nie jadła.

alt

Olga [Zdjęcie powyżej. Plener okolice Woli Krzywieckiej 1970. Od lewej Olga Ardan, Janina Walas] bywała u nas w domu na ulicy Kłuszyńskiej, dlatego po wojnie jeździłam do Krzywczy, gdzie Olga miała lokum u cioci Maniusi. Ja najpierw mieszkałam u Kuźbidów. Pan Kuźbida był milicjantem, a jego żona cenioną gospodynią. Na następne wakacje zamieszkałam u Kwaśnych, gdzie miałam pełne utrzymanie i osobny pokoik na piętrze ich domu. Dwie krowy, dwa konie, którymi zarządzał gospodarz, ciężka praca na roli, polu i ogrodzie. Gospodyni Helena, gospodarz pracował przerzucając węgiel do wagonów kolejowych. Pani Helena, po śmierci męża, mieszkała z córką Jadwigą jej mężem Czesławem oraz ich dziećmi Beatką i Mieciem. Wszystkie wakacje spędzaliśmy właśnie w Krzywczy, gdyż był tam wspaniały klimat, rzeka San nie daleko. Całe dnie spędzaliśmy razem opalając się na brzegu Sanu. Do rzeki trzeba było przejść przez główną drogę, przy starej murowanej cerkwi. Pewnego dnia dostałam wieść, że w sąsiedniej wiosce [Wola Krzywiecka], zawaliła się drewniana cerkiew. Ludzie otoczyli to miejsce, przyjechali pracownicy Muzeum z Przemyśla, by zająć się wnętrzem, obrazami i budynkiem cerkwi. Mnie pozwolono wziąć piękną ikonę malowaną na blasze w gotyckiej drewnianej ramie; Matka Boska z Jezusem na ręku po jednej stronie, na drugiej Św. Mikołaj. Mam ją do dzisiaj. [Poniżej Olga Ardan - Portret Bartłomieja Walasa - olej, 1967]

alt

Obie z Olgą malowałyśmy pejzaże; 2 duże zostawiłam u rodziny Szymańskich na pamiątkę oraz portret matki Jadwigi, Heleny Kwaśnej, który wisi w pokoju na parterze – wszystkie olejne. Ja chętniej malowałam akwarele, które łatwiej było przewozić. Obie z Olgą bywałyśmy w Muzeum w Przemyślu. Tam też urządzono nam wystawę obrazów. Dziś mam kilka akwarel z tych miejsc, gdzie najchętniej przesiadywałyśmy i utrwalałyśmy je na płótnie.

Olga po wojnie zamieszkała w Warszawie. Lidka zabrała ją do siebie z Warszawy, gdy się okazało, że Olga miała nowotwór, który ostatecznie był przyczyną jej śmierci. Zmarła w Krynicy i tam jest pochowana.

alt

[Na zdjęciu powyżej. od lewej Olga Ardan, Regina Moroz, Janina Walas, Bartuś Walas]. Niedawno 2-3 września 2012 r. byłam z moim synem Bartkiem w Krzywczy, ponieważ On chciał odnowić wspomnienia z lat dziecinnych, a ja chciałam odwiedzić tę całą rodzinę Szymańskich. Dom wspaniale rozbudowany, łazienka skanalizowana, ogrzewanie solarystyczne, wszędzie dostatek i widać pracę właścicieli. Ogród z altaną, ogrodzenie żelazne, kraty ozdobne, w garażu dwa samochody osobowe, warsztat pracy obszerny i zasobny. Dzieci dorosłe; syn Miecio i córka Beatka, wnuczka i wnuk w szkołach. Jadzia pracuje w gospodarstwie przy krowie i kuchni, Czesio i Mecio w warsztacie. Dom całkowicie urządzony czeka na nowych lokatorów, którzy nie śpieszą się tam wprowadzić, bo dobrze im wszystkim razem w tym starym, gdzie mają wszystkie wygody. Rodzina kochająca i szanująca się nawzajem. Są szczęśliwi i zadowoleni. Jest dostatek i spokój.

We wsi nie wiele się zmieniło. Jedynie zbudowano szkołę po drugiej stronie drogi. Naprzeciw gospodarstwa Szymańskich w miejsce słomianych chat pobudowano domy murowane. Na moich obrazach stoją jeszcze szyte słomą.

Czas szybko biegnie. Poznałam Kwaśnych w roku 1959, gdyż mogłam tam spędzić wakacje i `urlopy. Matka Helena była wspaniałą kobietą: matką, żoną, gospodynią, która znała wszystkie arkana życia wiejskiego. Ona właśnie umiała rozeznać na targu, która krowa będzie mleczna i tę kupowała. W piwnicy zawsze stały duże gary z mlekiem, z których zbierano śmietanę. Pyszne pierogi lepi Jadzia, by rodzina i goście mieli, co jeść. Cieszę się bardzo, że dobrze im się powodzi, bo są rodziną wspaniałą uczciwą i pracowitą i Bóg daje im zdrowie i zadowolenie.

Goszczono nas bardzo serdecznie obdarowano czym chata bogata. Szkoda, że jestem już taka stara, bo chętnie włączyłabym moją pracą i pomoc dla nich wszystkich. Niestety jest już za późno dla mnie. Tej całej rodzinie życzę wszystkiego najlepszego na dziś i na przyszłość, niech im się wiedzie i mnoży.

 

Janina Litwińska-Walas

Urodzona  25.08.1920 r. w Jarosławiu

Gliwice 4 listopada 2012 r.

 

I jeszcze trochę genealogii

Cecylia Merżwa po mężu Baran pochodziła z Krzywczy. Po wyjściu za mąż zamieszkała we Lwowie. Ich dzieci:

1. Paulina Baran po mężu Moroz [miała syna Jarosława i córkę Maniusię]

2. x Baran matka Olgi po mężu Ardan [adwokat]

3. Antonina Baran niezamężna Kierowniczka Poczty w Krzywczy

Gdy Cecylia Baran owdowiała zamieszkała w Krzywczy u córki Antoniny. W czasie wojny [1939] Paulina Moroz uciekła ze Lwowa i zamieszkała u ciotki Antoniny [Kierowniczki Poczty] w Krzywczy. Jarosław Moroz został wywieziony na Syberię. Tam ożenił się z Reginą Wojtowicz. Ich dzieci to Janusz [ur.1952] i Jadwiga [ur. 1954]. W 1956 wrócili z Syberii i zamieszkali u ciotek w Krzywczy.

Olga jako dziecko przyjeżdżała razem z matką do babci Cecylii do Krzywczy. Ardanowie [na razie nie są znane ich imiona], mieli trójkę dzieci: Lidię, Olgę i Jerzego. Ardan zmarł przed wybuchem II wojny światowej jego żona w 1941 r. Zostali pochowani w Dolinie, gdzie Ardan był adwokatem. Olga i Jurek nie zawarli związków małżeńskich. Lidia wyszła za mąż za lekarza dr. Śmiszka, dyrektora Szpitala w Krynicy. Tam też mieszkali. Mieli syna Andrzeja nazywany „Mumcia”, który został lekarzem i pracował w szpitalu w Oleśnie [Olesno] pod Opolem. Olga zmarła w 1985 r. w Krynicy u Śmieszków, gdzie mieszkała. Miała raka żołądka. Zmarła w wielkich cierpieniach.

Jadwiga Moroz córka Reginy i Jarosława Moroza przez kilkanaście lat mieszkała w Krzywczy. Obecnie mieszkała w Gliwicach. Wyszła za mąż za Krzysztofa Kurka. Ma córkę Magdę.

Na cmentarzu w Krzywczy są pochowani: Cecylia Baran z domu Mierżwa, Antonina Baran – Kierownik Poczty, Maniusia Moroz, Paulina Moroz.

alt

alt

Zapraszamy na blog  - www.krzywcza.blogspot.com

Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Digg Live Reddit Linkedin Icio Furl Techno Poleć na Gadu-Gadu Wykop Śledzik 7821217