Krzywcza.eu - Dla wszystkich, którzy dobrze wspominają lata spędzone w Krzywczy.

alt

Pokłosiem demontażu pomnika upamiętniającego Milicjantów poległych podczas ataku UPA na Krzywczę były badania naukowe podjęte przez pana Artura Brożyniaka [pracownika Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie] na prośbę Wójta Gminy Krzywcza. Pan Artur przez kilka miesięcy prowadził żmudną kwerendę dokumentów oraz innych źródeł, aby wyjaśnić zasadność umieszczenia na tablicy listy milicjantów. Przy okazji powstał artykuł dotyczących pierwszych lat funkcjonowania Posterunku Milicji Obywatelskiej oraz bardzo dokładny opis ataku UPA na Krzywczę z 16 na 17 kwietnia 1946 r.

Piotr Haszczyn

Wersja naukowa artykułu Zarys działalności Posterunku Milicji Obywatelskiej w Krzywczy w latach 1944 - 1947. Która została opracowana przez p. Andrzeja Zapałowskiego i p. Artura Brożyniaka. Kliknij na poniższy link.

files/A_ Zapałowski, A_ Brożyniak Posterunek Krzywcza.pdf

 

 

Artur Brożyniak

Artykuł opublikowanu za zgodą autora.

Armia Czerwona ok. 27 lipca 1944 r. zajęła teren gminy Krzywcza. Pod koniec sierpnia 1944 r. przystąpiono do odtwarzania, polskiej administracji na terenie gminy. Między innymi utworzono posterunek Milicji Obywatelskiej w Krzywczy.

Dowództwo Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich próbowało kontrolować działania milicji poprzez umieszczenie w niej oddelegowanych żołnierzy. Żołnierze AK zorganizowali komendy powiatowe MO m.in. w Lubaczowie i Jarosławiu. Pod „przykrywką” milicji wykonywano zadania Polskiego Państwa Podziemnego. Obsadę posterunku w Krzywczy stanowili Polacy. Pośród nich byli doświadczeni policjanci Polskiej Policji Państwowej, mający za sobą służbę przed wojną i w okresie okupacji niemieckiej, w tzw. granatowej policji. Do tego grona należeli między innymi: Jan Gil, Leon Gałuszka i Bronisław Janda.

Należy dodać, że Polacy na terenach objętych działalnością Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii wstępowali do MO, aby ratować życie i mienie polskiej ludności przed banderowcami. Milicjanci w większości nie mieli przekonań komunistycznych. W latach 1943-1945 UPA z rozkazu kierownictwa cywilnego OUN–banderowców na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej dokonała ludobójstwa Polaków. OUN(B) uważała, że poprzez wymordowanie polskiej ludności i innych obcych narodowo mieszkańców „prastarych ziem ukraińskich” doprowadzi się do budowy jednolitego pod względem etnicznym państwa ukraińskiego. Unicestwieniu podlegali wszyscy Polacy, w tym starcy, kobiety i dzieci. Pierwsza część wspomnianego planu została zrealizowana. W 1944 r. ukraińskie podziemie przystąpiło do realizacji czystki etnicznej na terenach nad Sanem. Zorganizowano oddziały UPA na tym obszarze. W pierwszej kolejności mordowano osoby związane z przedwojenną administracją polską, księży rzymskokatolickich, inteligencję, a także ludność wybranych miejscowości np. Baligrodu w pow. leskim. Nadejście Armii Czerwonej w lecie 1944 r. i sowiecka okupacja zahamowały czystkę etniczną.

Nad posterunkiem MO w Krzywczy, podobnie jak w sąsiednim Dubiecku, kontrolę sprawował oddział Batalionów Chłopskich Franciszka Dorosza. W okresie okupacji niemieckiej Dorosz był dowódcą oddziału dywersyjnego działającego na linii kolejowej Przemyśl-Lwów. Wiosną 1944 r. nastąpiło scalenie BCh z AK, lecz Dorosz z częścią swoich żołnierzy pozostał w strukturach Batalionów. Po przejściu frontu jesienią w 1944 r., wraz z oddziałem liczącym około 60 osób, przemieścił się na zachód. Żołnierze BCh kwaterowali w Ostrowie, a następnie Nienadowej. Franciszek Dorosz podporządkował się rozkazom Romana Kisiela „Sęp”, „Korfanty”, miejscowego dowódcy Ludowej Straży Bezpieczeństwa. W Nienadowej, w oparciu o zaciąg miejscowych ochotników, oddział Dorosza powiększył się do około 100 żołnierzy. Oddziały podległe Romanowi Kisielowi były oskarżane o pacyfikacje i zabójstwa ludności ukraińskiej wiosną 1945 r., między innymi w Bachowie, Brzózce, Małkowicach i dwukrotnie Ruszelczycach. W czasie akcji polskiego podziemia na terenie gminy Krzywcza milicjanci zachowywali neutralność. Ponadto żołnierze Ludowej Straży Bezpieczeństwa podobno dopuszczali się rabunków na polskiej ludności cywilnej. Zagadnienia te nie są należycie udokumentowane i wymagają dodatkowych badań. Komunistyczne władze oskarżały Jakuba Wójtowicza, milicjanta posterunku w Krzywczy, o przynależność do oddziału Dorosza, lecz udziału w strukturach podziemia nie udało mu się udowodnić. 

14 lipca 1945 r. Roman Kisiel ujawnił przed władzami komunistycznymi podległe mu struktury Ludowej Straży Bezpieczeństwa. Oddziały zostały rozwiązane, zdano część broni. Żołnierze BCh skorzystali z amnestii. Część z nich włączyła się w legalną działalność Polskiego Stronnictwa Ludowego. Po rozwiązaniu oddziałów Ludowej Straży Bezpieczeństwa pozostał nierozwiązany problem zagrożenia polskiej ludności cywilnej ze strony UPA. Kadrowo szczupła obsada posterunku MO w Krzywczy nie była w stanie samodzielnie odpierać ataków UPA na wioski. Dlatego powstały odziały samoobrony w Krzywczy i Babicach. Samoobrony nie miały charakteru politycznego, były to grupy uzbrojonych mieszkańców wiosek. Często nie wymagano formalnej akcesji do organizacji. Wydaje się, że struktury formalne posiadała tylko samoobrona Babic.

Na Pogórzu Przemyskim późnią jesienią 1944 r. nastąpił wzrost aktywności banderowców. W niektórych wioskach na prawym brzegu Sanu ludność ukraińska ignorowała istnienie Państwa Polskiego i zaprzestała obowiązkowych świadczeń na jego rzecz. Poboru podatków, rekrutów i innych świadczeń musiano wykonywać w asyście milicji lub wojska. 20 grudnia 1944 r. milicjanci PMO Krzywcza: Jan Sapa, Jan Rydz, Stanisław Wiśniowski i Jan Gałuszka zostali wysłani do Bachowa, w celu zorganizowania podwód do zwożenia drewna na odbudowę mostu kolejowego na rzece San w Przemyślu. Po wykonaniu zadania ok. godziny 18 zostali ostrzelani przez nieznanych sprawców w Bachowie. Patrol wycofywał się w kierunku na Krzywczę. W trakcie odwrotu, w odległości kilometra od Bachowa milicjant Jan Sapa został rany w lewe udo. Koledzy przetransportowali rannego do jego domu w Ruszelczycach, następnie udzielono mu pomocy lekarskiej. Do służby powrócił po miesięcznym leczeniu.

Latem 1945 r. OUN ogłosiła przymusowy pobór do UPA młodych mężczyzn narodowości ukraińskiej. Nastąpiła rozbudowa sotni (kompanii). UPA opanowała w obszary wiejskie położone na prawym brzegu Sanu. Sotniom wyznaczono rejony działania. Mieszkająca tam ludność ukraińska musiała dostarczać rekrutów, zaopatrywać sotnie w żywność, odzież i obuwie. Broń i część umundurowania oddziały UPA zdobywały w walce. UPA atakowała nawet mniejsze garnizony WP. Rejon, do którego była przypisana sotnia był obszarem jej przebywania i walki. O przejściu na inny teren musiano każdorazowo informować tamtejsze władze OUN. Teren prawobrzeżnej części gminy Krzywcza był od jesieni 1945 r. do czerwca 1947 r. obszarem działania sotni „Udarnyk-4” Włodzimierza Szczygelskiego „Burłaka”, która wchodziła w skład kurenia (batalionu) przemyskiego UPA. Natomiast lewobrzeżna część gminy Krzywcza nie była na stałe przypisana do rejonu  żadnej sotni. Na tym terenie przebywały tymczasowo pododdziały UPA w czasie tzw. rajdów.

Władze komunistyczne niewątpliwie podejrzewały milicjantów z posterunku w Krzywczy o współpracę z miejscowym polskim podziemiem, aby temu zapobiec od lata 1945 r. często zmieniały obsadę kadrową. Prawdopodobnie w ramach tych działań, 18 lipca 1945 r., zwolniono plut. Leona Gałuszkę jako „nienadającego się do służby”. Wspomniany funkcjonariusz pracował w policji od 1920 do 1944 r., a następnie w milicji. Część milicjantów przeniesiono do innych posterunków lub do plutonu operacyjnego Komedy Powiatowej MO w Przemyślu. Ich miejsce zajęli funkcjonariusze z redukowanych jesienią 1945 r. posterunków na prawym brzegu Sanu. Milicjantów z tamtych terenów uważano za niepowiązanych z polskim podziemiem. Pod koniec lutego 1946 r. na 7 milicjantów służących na posterunku w Krzywczy tyko dwóch - Bronisław Janda i Jan Horbowy miało powiązania z terenem gminy. Należy dodać, że wspomniani wstąpili do MO dopiero na przełomie 1944 i 1945 r. Nowi milicjanci nie znali terenu i stosunków panujących w Krzywczy. Stało się to główną przyczyną poddania się posterunku bez walki. Należy dodać, że pomimo wymiany kadry, załoga posterunku współpracowała z miejscową samoobroną.

W nocy z 16 na 17 kwietnia 1946 r. Krzywcza została zaatakowana przez sotnię „U-4” pod dowództwem Włodzimierza Szczygelskiego „Burłaka”. Na podstawie dokumentów wytworzonych przez strony polską i ukraińską udało się zrekonstruować  przebieg wypadków. Około godziny 22.45 warta chłopska na szosie Przemyśl-Dynów (Kajetan Nessel i Stanisław Sobol) była kontrolowana przez patrol MO w składzie Stanisław Grodecki i Jan Feduniak. W tym czasie wartownicy i milicjanci usłyszeli huk pojedynczego wystrzału, lecz zostało to zbagatelizowane. Patrol spokojnie powrócił do budynku posterunku. W tym czasie banderowcy zajęli pozycje wokół wioski. Czota (pluton) 510 ubezpieczała akcję od zachodu –kierunek na Babice, a czota 512 od wschodu – kierunek na Przemyśl. Do Krzywczy wszedł pododdział 511 i jeden rój (drużyna) z 510. Banderowcy podzieleni byli na dwie grupy. Jedna przyjechała na furmankach od strony Reczpola. Druga grupa weszła do wioski od strony gromady Kupna z za Sanu. Nieuzbrojone chłopskie warty stojące na drogach dojazdowych do Krzywczy zostały unieszkodliwione lub nie zdążyły powiadomić PMO o pojawieniu się banderowców, którzy jechali galopem na furmankach. Pierwsza grupa, roje (drużyny) I i II z czoty 511 ok. godziny 24. otoczyły budynek posterunku MO. Przy tej grupie był Włodzimierz Szczygelski „Burłaka” - dowódca sotni „U-4” i NN „Wańka” - dowódca czoty 511. W rejonie posterunku słychać było wystrzały karabinowe i serie z broni automatycznej. Strzelali tylko członkowie UPA. Banderowcy podając się za członków AK zażądali poddania się załogi i złożenia broni. Według protokołu przesłuchania Jana Feduniaka, to Wiktor Majcher, komendant posterunku, otworzył drzwi i milicjanci się poddali. Posterunek znajdował się w murowanym budynku i jego obrona miała szanse powodzenia. Majcher decyzję o poddaniu się podjął bez konsultacji z podwładnymi. W tym samym budynku co posterunek znajdowało się mieszkanie Bronisława Jandy, zastępcy komendanta posterunku. Pomiędzy lokalami istniało wewnętrzne przejście. Majcher miał możliwość skonsultowania tej decyzji, ze swoim zastępcą. Janda miał większe doświadczenie zawodowe i życiowe. Służbę w Policji Państwowej rozpoczął w 1927 r. Od kilkunastu lat mieszkał i pracował w Krzywczy.

Banderowcy rozbroili i uprowadzili komendanta posterunku, Wiktora Majchra i milicjantów: Stanisława Grodeckiego, Władysława Kopczyka, Władysława Chrobaka, Jana Feduniaka. W budynku posterunku zdobyto 2 RKM i 4 karabiny. Banderowcy wtargnęli również do mieszkania zastępcy komendanta. Jednak Bronisław Janda nie został przez nich rozpoznany. Jandzie, jego żonie i dzieciom nakazano niezwłocznie opuścić mieszkanie. Następnie lokal posterunku i mieszkanie Jandy obrabowano i podpalono. We wiosce doszło do strzelaniny banderowców z członkami samoobrony. Stanisław Noworolski, jeden z przywódców samoobrony i właściciel sklepu, ostrzelał banderowców z RKM, próbując w ten sposób bronić swojego mienia. Z powodu przewagi przeciwnika musiał zaprzestać ostrzału. Dom Noworolskiego został zdobyty i zniszczony przez rój III z czoty 511, lecz jemu samemu udało się uciec. W Krzywczy został złapany przez banderowców Stanisław Rogosz z Woli Krzywieckiej. Posiadał on przy sobie granaty ręczne. Członkowie UPA podejrzewali, że był on członkiem ORMO lub samoobrony i brał udział walce przeciw nim. 

Na pomoc mieszkańcom Krzywczy ruszyła samoobrona z Babic. Oddział poruszał się drogą i wszedł na stanowiska ubezpieczającej akcję czoty 510, dowodzonej przez Włodzimierza Daszko „Marko”. Doszło do krótkiej wymiany ognia. Strona polska została zmuszona do odwrotu. Na miejscu zginął Franciszek Jurkiewicz, a inny członek samoobrony Jan Pawłowiczzostał złapany i uprowadzony. Ponadto banderowcom udało się zdobyć RKM i karabin.

Banderowcy uprowadzili ze sobą Jana Pawłowicza z Babic i Stanisława Rogosza z Woli Krzywieckiej, którym zarzucono posiadanie broni palnej i strzelanie do członków UPA. W sprawie uwolnienia Stanisława Rogosza interweniował katecheta ks. Stanisław Lorenc. Kapłan rozmawiał z „porucznikiem” UPA w mundurze oficera WP. Z analizy dokumentów wynika, że żaden z uczestników napadu na Krzywczę w tym czasie nie posiadał stopnia oficera UPA. W mundur oficera WP nosił Włodzimierz Szczygelski, starszy sierżant UPA i dowódca sotni. Należy przypuszczać, że ks. Stanisław Lorenc rozmawiał ze Szczygelskim. Kapłan przypomniał swoje wstawiennictwo za ludnością ukraińską w czasie napadu z wiosny 1945 r. Osobnik ów odpowiedział, że zatrzymanych zwolnić może jedynie komendant. Pomimo tego, po naleganiach kapłana, dał słowo honoru, że ich zwolni. Według relacji ks. Stanisława Lorenca jeden z członków UPA był pijany. Około 1.30 banderowcy odeszli grupami za San, w kierunku wioski Kupna. Po ich odejściu Bronisław Janda i jego żona ugasili pożar budynku posterunku. Z milicjantów z obsady posterunku oprócz Jandy ocalał, również Jan Horbowy, który przebywał na przepustce w domu, w Woli Krzywieckiej.

W czasie napadu na Krzywczę na miejscu zabito jednego członka samoobrony z Babic i uprowadzono 7 osób. W czasie strzelaniny zraniono Julię Benedykt z Krzywczy, Annę Słabik z Chyrzyny i nieustalonego z imienia Majchra z Woli Krzywieckiej. Banderowcy spalili 6 budynków mieszkalnych i 6 budynków gospodarczych. Członkowie UPA zdobyli 3 RKM i 5 karabinów. Mieszkańcom Krzywczy zabrano 6 krów, 8 koni, 2 świnie, ubrania, obuwie, żywność i inne rzeczy wartościowe. Ponadto obrabowano spółdzielnię i prywatny sklep.

Po akcji sotnia „Burłaki wycofała się razem z łupem do wsi Kupna, za San. Następnie przeszli na południe, w okolice wioski Grąziowa. Po drodze banderowcy zaskoczyli jednego żołnierza 9 DP WP śpiącego na warcie. Zabrano mu RKM i uprowadzono. Dalszy los żołnierza nie jest znany.

Włodzimierz Szczygelski „Burłaka” w raporcie do dowództwa z napadu na Krzywczę, świadomie zataił fakt zatrzymania dwóch członków samoobrony, których w akcie zemsty członkowie UPA zamordowali. Zapewne nastąpiło to za przyzwoleniem, a może nawet na rozkaz Szczygelskiego. Jana Pawłowicza i Stanisława Rogosza zamordowano zapewne w okolicach Kupnej, ciała ukryto w lesie lub wrzucono do Sanu. Należy zaznaczyć, że morderstwo Jana Pawłowicza i Stanisława Rogosza nastąpiło wbrew wewnętrznym instrukcjom UPA, zgodnie z którymi jeńcy mieli być przekazywani SB. W tym przypadku przekazanie niewątpliwie nie nastąpiło. Raport UPA wspomina, tylko o 5 milicjantach, podobnie jak raport Służby Bezpieczeństwa-OUN. Pominięcie w raporcie i zeznaniach Szczygelskiego kwestii pojmania członków samoobrony niewątpliwie było podyktowane chęcią ukrycia mordu.

Milicjantów przekazano SB, według właściwości terytorialnej ich stałego miejsca zamieszkania. Wiktora Majchra i Jana Feduniaka przejęła bojówka rejonu I OUN kryp. „A-1”. 18 kwietnia 1946 r. Jan Feduniak, był przesłuchiwany przez referenta SB rejonu I, Wasyla Harabacza „Oracz”. Zachował się protokół przesłuchania. Niestety nie udało się odnaleźć protokołu przesłuchania Wiktora Majchra. Zamordowanie Wiktora Majchra i Jana Feduniaka nastąpiło prawdopodobnie 18 kwietnia 1946 r., w lesie koło Aksmanic. Wyrok śmierci wydał Wasyl Harabacz, a wykonała go bojówka SB dowodzona przez NN „Sokił”. Ciała ukryto w lesie. Stanisława Grodeckiego, Władysława Kopczyka i Władysława Chrobaka, przejęła bojówka rejonu III OUN kryp. „W-III”. W czasie konwojowania Stanisław Grodecki podjął próbę ucieczki i został zastrzelony przez nieustalonego członka bojówki SB rejonu III. Pozostali dwaj milicjanci byli przesłuchiwani przez śledczego SB OUN, lecz ich protokołów nie zdołano odnaleźć. Władysław Kopczyk i Władysław Chrobak zostali zamordowani prawdopodobnie 17 kwietnia lub w następnych dniach. Mordu dokonano na polecenie Wołodymira Chomy „Karło”, referenta SB rejonu III. Wyrok wykonała bojówka SB dowodzona przez Stefana Jarisza „Pietia”. Mordu prawdopodobnie dokonano w lesie w pobliżu Jawornika Ruskiego, tam też ukryto ciała.

Po napadzie z 16 kwietnia 1946 r. odtworzono obsadę posterunku MO w Krzywczy. Władze komunistyczne nadal prowadziły oczyszczanie szeregów milicji z „niepożądanego elementu”. 24 czerwca 1946 r., w okresie kampanii przed tzw. referendum ludowym, został aresztowany milicjant Jan Sapa za kontaktowanie się z wówczas legalnym Polskim Stronnictwem Ludowym i współpracę z UPA. Dla uzasadnienia decyzji podano, że ojciec milicjanta należał do PSL, a on sam „miał małą aktywność” w zwalczaniu banderowców i z akcji przeciw nim wychodził bez szwanku. Ten ostatni zarzut był ewidentnie nieprawdziwy. Jan Sapa był rany w potyczce z banderowcami 20 grudnia 1944 r. w Bachowie. 8 października 1946 r. został wydalony ze służby plutonowy Bronisław Janda. W aktach osobowych Jandy odnotowano: „typowy opozycjonista, wrogo ustosunkowany do obecnego ustroju”. 28 lutego 1947 r. zwolniono Jana Horbowego jako „politycznie niepewnego”.

Ciężka i stresująca służba milicjantów posterunku MO w Krzywczy przypominała warunki wręcz frontowe. Na patrole funkcjonariusze wychodzili z bronią gotową do strzału z nabojem wprowadzonym do komory. Stało się to przyczyną śmiertelnego wypadku, w którym zginął Franciszek Łabaj. Wspomniany brał wielokrotnie udział w akcjach bojowych i był dwa razy ranny. 11 czerwca 1946 r. Łabaj udał się rowerem na patrol. Na plecach miał przewieszony karabin, a w kieszeni pistolet TT. Naboje były wprowadzone do komór. Jadąc wyboistą drogą upadł z roweru. Wówczas wystrzelił pistolet raniąc Franciszka Łabaja w nogę. Ranny milicjant został przewieziony do Szpitala Powszechnego w Przemyślu, gdzie zmarł 12 czerwca 1946 r. z upływu krwi.

Doświadczenia walk z UPA z jesieni 1945 r. i pierwszej połowy 1946 r. doprowadziły do utworzenia przez władze uzbrojonych oddziałów pomocniczych, złożonych z miejscowych Polaków. Działały one jako Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej. Ponadto WP uzbrajało wiejskie warty w wioskach zamieszkałych przez Polaków na obszarach objętych działaniami banderowców.

Zimą 1946 na 1947 r. pododdziały z sotni UPA „U-4” Włodzimierza Szczygelskiego „Burłaka” lub „U-2” Michała Dudy „Hromenki”, przebywały kilkakrotnie na lewym brzegu Sanu, zabierając chłopom z tamtejszych wiosek żywność i odzież. We wioskach lewobrzeżnej części gminy Krzywcza od grudnia 1946 r. do lipca 1947 r. odnotowano 9 napadów grup banderowskich, połączonych z rabunkiem miejscowej ludności. Jednak sama Krzywcza nie była atakowana. We wspomnianym okresie odnotowano również przypadki mordów na cywilnej ludności. Wzrost aktywności UPA na Pogórzu Przemyskim, na północ od Sanu był spowodowany skurczeniem się bazy zaopatrzeniowej na południe od tej rzeki, w skutek przesiedlenia ludności ukraińskiej do Związku Sowieckiego.

Wiosną 1947 r. władze przeprowadziły operację „Wisła”. W jej wyniku większość ludności ukraińskiej została przymusowo przesiedlona na ziemie zachodnie i północne Polski. Teren został nasycony oddziałami WP i sotnie UPA nie mogły tutaj dłużej przebywać. Przemyski kureń (batalion) UPA próbował przez Czechosłowację przebić się do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech. Po drodze sotnie musiały toczyć walki z oddziałami WP. Sporo banderowców ujęły wojska czechosłowackie, część, w tym Włodzimierz Szczygelski „Burłaka”, poddała się dobrowolnie czechosłowackiemu wojsku. Włodzimierz Szczygelski został wydany władzom polskim. Za liczne zbrodnie w tym m.in. przyczynienie się do śmierci milicjantów z Krzywczy został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 kwietnia 1949 r., w więzieniu na zamku rzeszowskim.

Do Niemiec dotarła tylko część sotni „U-2” z Michałem Dudą „Hromenką” i dowódcą przemyskiego kurenia Mikołajem Sawczenko „Bajdą” oraz nieliczni z pozostałych oddziałów. Po odejściu sotni UPA, na terenie Pogórza Przemyskiego pozostała tylko część cywilnej siatki OUN. W drugiej połowie 1947 r. podziemie ukraińskie starało się nie podejmować akcji zaczepnych i utrzymać członków organizacji w leśnych schronach. W wyniku prowadzonych akcji WP i milicji w latach 1947-1948 większość ukrywających się banderowców została wyłapana lub zmuszona do opuszczenia terenu. W tych warunkach milicja mogła przystąpić do normalnej służby. Milicjanci z posterunku w Krzywczy nie byli tzw. utrwalaczami władzy ludowej. Niektórych z nich należałoby wręcz zakwalifikować jako ofiary komunistycznych prześladowań.

Zapraszamy na blog  - www.krzywcza.blogspot.com