Krzywcza.eu - Dla wszystkich, którzy dobrze wspominają lata spędzone w Krzywczy.

I wojna światowa zawitała do Krzywczy we wrześniu 1914 r. „Najpierw zboczyły do Krzywczy oddziały kozackie, które się zatrzymywały i odchodziły dalej. Następnie weszło regularne wojsko rosyjskie, które pozostało już dłużej” Tak pierwsze dni wojny opisuje protokół zniszczeń krzywieckiego dworu. Władysława Jaroszewska dodaje (…) dnia 20 września 1914 roku opasły wojska nieprzyjacielskie jakoby pierścieniem twierdzę Przemyśl - a tymczasem osiedliły się w naszej wiosce [Reczpol] (…).

altZ dostępnych informacji wynika, że Rosjanie w duże ilości przybywali w miejscowościach: Krzywcza, Wola Krzywiecka, Średnia i Reczpol [zapewne inne też opanowali]. W tych miejscowościach zajęli dwory [W Reczpolu folwark proboszcza krasiczyńskiego] i rozpoczęli budowę okopów i umocnień. (…) I Reczpol ma swoją smutną kartę - ponurą z czasów inwazji. Moskale oblegający Przemyśl - mieli tutaj wygodną placówkę. W północno zachodniej stronie na górach umieścili artylerię, po polach porobili okopy - rowy strzeleckie (…) wspominała Wł. Jaroszewska. Tak sama sytuacja miała miejsce w Krzywczy, gdzie stanowiska artylerii zostały zlokalizowane powyżej dzisiejszych zabudowań Osiedla. To miejsce, w następnych latach do dziś, nazywane jest Przekopy [fotografia wyżej]. Na terenie tym były widoczne miejsca po stanowiskach artylerii i resztki okopów, ale teren ten około roku 2000 poddano rekultywacji i został on wyrównany. Zapewne na terenach przyległych były również umocnienia. Od strony Przemyśla rosyjskie okopy były na wzgórzu Kijów. Taka sama sytuacja była na Woli krzywieckiej. Tam również wojska rosyjskie w okolicy dworu, [prawdopodobnie po lewej stronie drogi jadąc na Średnią] umieściły stanowiska artyleryjskie wraz z systemem okopów. Najbliższy punkt, który prawie, co dotykał pierścienia zewnętrznego Twierdzy to Średnia. Tam również dwór został zajęty, a Rosjanie wybudowali 3 500 m okopów i innych umocnień blisko strategicznego wzgórza Bukowy Garb, który był oddalony od stanowisk austriackich w Bełwinie o kilka kilometrów. Nie ma informacji, by na terenie Średniej zostały zlokalizowane stanowiska artyleryjskie.

altAle przejdźmy do działań wojennych i tu niespodzianka bo znów dzięki wspomnieniom tym razem Jan Vita [Na zdjęciu obok], zachowało się dość sporo opisów działań wojennych na naszym terenie. Vit pochodził z małego miasteczka Dobrzychowice niedaleko Pragi. Był Czechem oraz nadporucznikiem CK Armii. Ale poczytajmy jego wspomnień: (…) Oprócz tych patroli, podejmowaliśmy podobne wypady na Bukowy Garb. Już sama nazwa jego stała się tak znacząca, że gdy człowiek usłyszał te dwa słowa, przechodziły mu ciarki po grzbiecie. Między naszymi pozycjami, umocnieniami rosyjskimi - Krzywcza, Wola Krzywiecka, Średnia – rozciągała się przestrzeń, przez którą wiodła droga łącząca wspomniane wsie z miejscowościami zajętymi przez Rosjan na północnym odcinku frontu. Teren ten patrolowany był zarówno przez nas, jak i Rosjan. Tam o mało, co nie wzięli do niewoli por. Bohaczka, tam wsławił się por. Jerabek, który ze strachu, nie wiedząc, co robi wziął szturmem całą kompanię, tam złapał nadporucznik Holik dwa konie kozackie, tam podstępem, poległ później, sierżant Fedor przy pomocy 30 naszych żołnierzy przepędził 200 żołnierzy rosyjskich.

Tam Rosjanie „popędzili kota” porucznikowi Winkierowi, w czasie jego pierwszego patrolu, tak, że po powrocie cały wieczór siedział czerwony, nie mogąc się ruszyć i tylko pił i pił. Tylko ja, który pierwszy to miejsce poznałem i poprowadziłem najwięcej patroli, jakimś cudem nigdy Rosjan nie spotkałem.

Pierwszy raz byłem tam 9 listopada [1914]. Wyszedłem z pięcioma żołnierzami o godzinie 3 rano. Było jeszcze ciemno, szliśmy wzdłuż drogi, bez map (nie chciałem świecić, poruszając się po omacku), kierując się dolinką potoku Hołubla do góry. Zatrzymaliśmy się w jednej z chałup, pytając, gdzie są Rosjanie. Miły chłop powiedział mi, że Rosjanie mogą być we wsi Średnia i przestrzegł, bym raczej tam nie szedł. Ja oczywiście rady tej usłuchać nie mogłem i poszliśmy dalej. Byliśmy pewnie w połowie drogi, gdy jeden z moich żołnierzy stwierdził, że ja jestem jeszcze młody. Spytałem dlaczego tak sądzi. Odpowiedział, że idę bardzo szybko, a ich już bolą nogi i chętnie, by już wrócili, bo i tak zaszliśmy za daleko. Inni zauważyli, że jest nas za mało, mogą nas Rosjanie złapać. W ten sposób próbowali nakłonić mnie do zarządzenia powrotu, niestety na próżno. Około godziny 7 doszliśmy do celu. Spytałem, gdzie są Rosjanie i wysłałem jedną dziewczynkę wiejską na zwiad do Średniej. Koło południa wróciliśmy szczęśliwie do domu.

Cel patroli na Bukowy Garb był bardzo różny. Niekiedy patrol miał za zadanie zbliżyć się lasem do wielkiego dworu w Średniej, gdzie byli zakwaterowani Rosjanie i wystrzelić kilka salw w tym kierunku. Innym razem było to „polowanie na niedźwiedzia”. Jak średniowieczny rozbójnik, musiał się człowiek ukryć przy drodze, gdzie wiadomo, że chodzą Rosjanie. Był rozkaz, aby wszystkich, których się spotka, zastrzelić. Nie muszę dodawać, że Rosjanie odpłacali nam tym samym. Mnie się to jednak, na szczęście, nie przytrafiło. Pewnego dnia, 26 listopada, dostaliśmy zadanie przeprowadzenia rozpoznania nowych stanowisk rosyjskiej artylerii w Krzywczy. Wyszliśmy wtedy o wpół do trzeciej w nocy. Ponieważ było ciemno, cały czas szliśmy według gwiazd, Docierając dokładnie do wyznaczonego miejsca.

Braliśmy udział w tzw. wypadach. W jednym z nich 8 grudnia uczestniczyłem. Miał on na celu zatrzymanie rosyjskich posiłków ciągnących koło Przemyśla w kierunku Karpat. Nasza kompania dostała następujące zadanie” przejść przez Bukowy Garb i Średnią na tyły rosyjskich baterii w Woli Krzywieckiej i zniszczyć je”. Wyszliśmy wcześniej rano z przeświadczeniem, że nasz plan się powiedzie. Próbowaliśmy zarówno przez Bukowy Garb, Średnią i przez Gawroń [powinno być Gawron], ale zawsze natrafialiśmy na silny opór gotowych do walki Rosjan. Mieliśmy kilku rannych i jednego zabitego. Po nieudanych próbach osadziliśmy pozycje na Bukowym Garbie, gdzie trwaliśmy jeszcze przez cały następny dzień bez większych przygód. W czasie wypadu nasz pułkownik został ranny odłamkiem w nogę, ale szybko wyzdrowiał.

Tyle na temat działań wojennych na naszym terenie napisał Jan Vit, gdyż w początkach 1915 roku został przeniesiony na Lipowicę.

Zapewne wiele różnych potyczek większych i mniejszych miało miejsce w okolicy Krzywczy. Z opowiadań starszych pamiętam, że mówiono, iż rosyjska artyleria zlokalizowana w Krzywczy kilkakrotnie ostrzeliwała Przemyśl.

Reasumując: od Bukowego Garbu w Średniej przez Wolę Krzywiecką do Krzywczy ciągnęła się linia wojsk rosyjskich oblegających Twierdzę Przemyśl. Stanowska artylerii były w Krzywczy i Woli Krzywieckiej. Dodatkowo przy Trakcie cesarskim – droga Przemyśl – Dubiecko - na Kijowie [wzgórze 355] istniała następna linia oporu, a w miejscowości Reczpol zapewne najdalej wysunięte na wschód stanowiska zarówno artyleryjskie, jak i okopy.

Piotr Haszczyn [czerwiec 2014]

Zapraszamy na blog  - http://krzywcza.blogspot.com/