Krzywcza - Trzy Kultury

Krzywcza - pełna wspomnień...

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Polish English French German Irish Russian Ukrainian
Krzywcza.eu - Dla wszystkich, którzy dobrze wspominają lata spędzone w Krzywczy.

Krzywcza 13 września 1939

Email Drukuj PDF

O świcie 13 IX 1939 r. II wojna światowa dotarła do Krzywczy. Dzień wcześniej oddziały wojskowe rozlokowały się w Babicach, gdzie odbyło się niecodzienne spotkanie ppł. Bronisława Prugara – Ketlinga ze stryjem Wojciechem proboszczem miejscowej parafii. Część oddziałów zakwaterowała się we dworze w Ruszelczycach, gdzie p. Janina Romanowska wraz ze służbą opatrywała odparzone nogi żołnierzy sadłem borsuczym, którego wnet zabrakło. Wśród żołnierzy był również krewny gospodyni major Michał Romanowski, który służył w 11 KDP i walczył w obronie Krzywczy. W późniejszym czasie dostał się do niewoli niemieckiej i zmarł w obozie.Miejscowa ludność od dwóch tygodni słyszała o wojnie, teraz miała odczuć to na własnej skórze.

Żołnierze 11 Karpackiej Dywizji Piechoty wcześnie rano rozpoczęli umacniać swoje pozycje na wzgórzach nad Krzywczą, chodzi tu o miejsca od Kijowa poprzez Babią Rzeką, aż po Pisarki i Sabatową Górę. Działania wojenne i rozlokowanie polskich jednostek zostały szeroko opisane, a co w tym czasie robili mieszkańcy Krzywczy?. Z wielu przekazów ustnych słyszanych od dziecka można przynajmniej spróbować odtworzyć nastroje i zachowania mieszkańców miejscowości.Oddziały polskie zostały ciepło powitane przez miejscową ludność, zaraz też zgodnie z polską gościnnością została zgotowana zupa, którą kilku młodych chłopców zaniosło żołnierzom. Nie jest prawdą, iż w działaniach wojennych brała udział miejscowa ludność, jak wyczytałem w jednym z artykułów umieszczonych w Agorze. Podczas działań wojennych ludność miejscowa chroniła się przede wszystkim w piwnicach. Większa grupa ludzi (szczególnie z Blichu) wraz z ks. proboszczem Władysławem Soleckim schroniła się w prawie 30 metrowym kanale pod szosą w okolicach cmentarza. Wielokrotnie, jako mały chłopak, wysłuchiwałem relację Franciszka Wolańskiego (kościelnego), z tamtych wydarzeń. Wśród osób chroniących się w kanale byli Polacy, Rusini i Żydzi. Ks. Solecki przygotowywał wszystkich na najgorsze: udzielił wszystkim zebranym rozgrzeszenia i przez cały czas pobytu odmawiano modlitwy. Kiedy odmawiano litanię, jeden z ojców pochodzenia żydowskiego mówił do syna, by powtarzał módl się za nami. Ponieważ kanał znajdował się w głębokim jarze trudno było obserwować przebieg bitwy. Jednak pan Franciszek uczestnik I wojny światowej oraz wojny z 1921 r. wyglądał za kanału i wielokrotnie odtwarzał nam małym chłopcom, ministrantom przebieg działań wojennych. Strach towarzyszył wszystkim.

W opowieści p. Pauliny zachował się wielki żal do ojca, który gdy zaczęły się działania wojenne schronił się wchodząc sam do studni dworskiej, a ona wraz z matką i rodzeństwem w wielkim strachu schroniły się w piwnicy. Żal, a jednocześnie wstyd, że ojciec w tej tragicznej chwili zostawił ich samych towarzyszył jej do końca życia.

Inne zachowanie prezentowała starsza kobieta p. Olszańska, która mieszkała kątem Za Rzeką wygnana z domu przez swoje rodzone dzieci. Gdy zaczęły się działania wojenne usiadła na progu domu, w którym mieszkała i mimo wielu namów, przez sąsiadów, aby się schroniła w piwnicy nie skorzystała z tego. W sytuacji, w której zostawiły ją własne dzieci z pewnością nie zależało jej na własnym życiu. Jednak nie było dane jej umrzeć. W działaniach wojennych w tym dniu zginęła jedna osoba i jedna została ranna od wybuch pocisku, spaliło się 5 zabudowań, co było zasługą mądrości prowadzania działań wojennych przez dowódcę 11 KDP płk Bronisława Prugara – Ketlinga. Najbardziej narażeni na działania wojsk byli mieszkańcy tzw. Za Rzeki, nie tylko chronili się w kilku piwnicach przed działaniami wojennymi, ale także słyszeli w pobliżu działania wroga. W rzeźni, która znajdowała się w pobliży wjazdu na Pisarki był zlokalizowany punkt medyczny Niemców. Słyszano także, jak ciężarówki wywoziły rannych i zabitych żołnierzy wroga do szpitala, który był zlokalizowany w budynku Szkoły Podstawowej w Babicach.

Po bitwie słyszałem relację, iż ks. Władysław Solecki udzielał żołnierzom ostatniego namaszczenia, niektórzy jeszcze żyli ciężko ranni, ale Niemcy nie pozwalali na pomoc i opatrunki. Wśród odważnych kobiet znalazła się p. Maria Fednar, która wraz poiła wodą ciężko rannych oraz koscielny Franciszek Wolański. W następnym dniu Niemcy pozwolili na pogrzeb. Ale też były i inne zachowania, otóż pole bitwy było łakomym kąskiem do zdobycia butów i innych sprzętów. W tej tragicznej sytuacji znaleźli się tacy – mieszkańcy jednej z zasańskich miejscowości (Bachów), którzy narażając własne życie, po bitwie zdejmowali z zabitych buty, torby, płaszcze. Niektórzy z nich zostali schwytani przez Niemców o ich dalszych losach nie mam informacji.Jak wiele różnych postaw rysuje się wśród tych, którzy zostali wciągnieni w wir wojny. Jedni wykazali się bohaterstwem, patriotyzmem, a inny tchórzostwem i prywatą. Pragnę, by tych kilkanaście strof uratowanych od zapomnienia było świadectwem tamtych tragicznych dni.

Umundurowanie i uzbrojenie 11 KDP na http://www.cytadela.aplus.pl/postac17.htm

Piotr Haszczyn

Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Digg Live Reddit Linkedin Icio Furl Techno Poleć na Gadu-Gadu Wykop Śledzik 7821217