Krzywcza - Trzy Kultury

Krzywcza - pełna wspomnień...

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Polish English French German Irish Russian Ukrainian
Krzywcza.eu - Dla wszystkich, którzy dobrze wspominają lata spędzone w Krzywczy.

Droga wiedzie na szczyt

Email Drukuj PDF

Droga wiedzie na szczyt. 11. KDP broni wzgórza Krzywieckiego i kontynuuje marsz na Przemyśl. To fragment pracy magisterskiej p. Huberta Seńczyszyna z Babic. Całość pracy jest o 11 Karpackiej Dywizji Piechoty i jej dokonaniach w kampanii wrześniowej. Za możliwość publikacji bardzo dziękuję p. Hubertowi.

 

Hubert Seńczyszyn

Droga wiedzie na szczyt.

11. KDP broni wzgórza Krzywieckiego i kontynuuje marsz na Przemyśl.

 

Zgodnie z rozkazami Naczelnego Wodza 11. KDP wycofała się w rejon miejscowości Nienadowa. Tutaj z racji otrzymanych informacji płk dypl. B. Prugar- Ketling [Obok fotokopia karty tytułowej maszynopisu pt. Aby dochować wierności… B. Prugara – Ketlinga. W opracowaniu znajdują się również mapki jego autorstwa], doszedł do wniosku, że nadarza się bardzo dobra okazja do kontruderzenia na nieprzyjaciela związanego bojem w rejonie Birczy i Boguszówki[1]. Walczył tu m. in. 1. psp i rozbity baon ON „Nowy Sącz”, pod wspólnym dowództwem mjr Mariana Michała Serafiniuka, siły te z wielkim uporem nie dość, że tamowały atak nieprzyjaciela dokonywały kontrataków na siły atakującej je 2. BG[2]. 11. KDP wg zamierzeń jej dowódcy miała 12 września uderzyć na niemieckie skrzydło po uprzednim przeprawieniu się przez San na wysokości miejscowości Iskań, forpocztą wyżej wspominanego uderzania miał być 48. pp.[3]. Cała inicjatywa zaczepna, która miała być wsparta pośrednio przez żołnierzy 24. DP, zakładała w swoich założeniach m. in. związanie przeciwnika walką. Jednakże plan ten została zarzucony przez wyższe dowództwo[4]. Nie był to odosobniony przypadek, kiedy to Naczelne Dowództwo w tym konkretnym przypadku mam na myśli dowodzącego Frontem Południowym gen. broni K. Sosnkowskiego tamował ofensywne zapędy swoich podkomendnych. Można by w tym miejscu wspomnieć odwlekanie ataku Armii „Poznań” w ramach batalii nazwanej później bitwą nad Bzurą. Oczywiście brak właściwego rozeznania w sytuacji, czy też utrudniona łączność, która opierała się na zawodnej momentami linii radiotelegraficznej, skłaniały Naczelne Dowództwo to takich a nie innych poczynań. Prostym żołnierzom nie brakowało tzw. ducha zaczepnego, nawet wśród oficerów znajdowali się tacy, którzy rozumieli, że obroną tej wojny się nie wygra, niech świadczy o tym ni mniejsza relacja mjr dypl. Zygmunta Wirgiliusza - Węgorka szefa sztabu 2.BG (w tym czasie brygada ta praktycznie istniała już tylko w dokumentach sztabowców). Znajdował się on w sztabie gen. bryg. Kazimierza Łukowskiego gdy nadszedł rozkaz o zaniechaniu tak pieczołowicie planowanej akcji zaczepnej. Oto wyżej wspomniana przez mnie relacja:

(…) Zdesperowany oficer operacyjny grupy, kpt. Kieres, zwraca, się do mnie, aby prosić i przekonywać gen. Łukowskiego o konieczności wstrzymania marszu. Generał odmawia, tłumaczy się, że mu już zarzucono nielojalność, mając więc teraz wyraźny rozkaz natychmiastowego odejścia, podpisuje wygotowany na piśmie rozkaz marszu[5].

Jednakże powróćmy do tego, co działo się z Karpatczykami. Wraz z otrzymaniem rozkazu zaniechania działań ofensywnych 11. KDP miała kontynuować odwrót w rejon Przemyśla z uwzględnieniem jednodniowego postoju[6] w miejscowości Babice[7]. Rozkaz ten obejmował także całą GO „Jasło” gen. bryg. Kazimierza Łukowskiego, z jednoczesnym pozostawieniem w roli osłony 24. DP, która to po wykonaniu zadania miała udać się w rejon Niżankowic, do miejsca postoju sztabu wyżej wspomnianej GO[8]. 24. DP stałą się swoistą „osłoną” dla wycofującej się 11. KDP, pośrednio osłoniła jej pochód od miejscowości Bachórz do Łętowni, gdzie to drogę Karpatczyków zastąpiły elementy 9 pkzmot[9]. W wyniku ciągle zmieniającej się sytuacji dowództwo będącej na ten czas w ciągłym marszu 11. KDP postanowiło okopać się na tzw. Górze Krzywieckiej. Płk dypl. B. Prugar - Ketling doskonale zdawał sobie sprawę z walorów obronnych tego terenu, po prawdzie był to cały masyw górek i pagórków, jednakże przyjmuje się określanie ich wszystkich wyżej wspomnianą nazwą. W porównaniu z płaskim terenem okalającym miejscowość Krzywcza, wzniesienia, które nad nią góruje dawały m. in. przewagę strategiczną nad atakującym nieprzyjacielem. Należy również pamiętać iż przez Górę Krzywiecką, przebiegał główny trakt na Przemyśl, a właśnie do tego niegdysiejszego miasta twierdzy (to określenie Przemyśl zawdzięcza ono swojej roli jaką pełniło w latach I wojny światowej) zmierzała 11. KDP.

Cała linia obrony ciągnęła się od rzeki San na południu, po sporych rozmiarów las na północy, zaś centralnym punktem oporu stało się wzgórze 355[10]. Na południu rozmieszczony został 48 pp. płk Walentego Nowaka[11], który podzielił swoje siły na dwa rzuty, przy czym wydzielone zostały z nich dwie kompanie strzeleckie jako odwód tego odcinka. Główne siły podzielono, lewe skrzydło obsadził 2 baon pod komendą mjr Roberta Byszewskiego i 3 baon ppłk Jerzego Głowackiego. Natomiast osłona tego odcinka spoczęła na barkach 2 dyonu artylerii lekkiej pod dowództwem mjr Kazimierza Lorenca i pluton artylerii piechoty 48. pp. por. Antoniego Makowskiego[12]. Do obrony północnego skrzydła dywizji został natomiast przeznaczony 53 pp. ppłk dypl. Szymona Kocura, który wydzielił ze swoich sił jeden baon jako odwód, jego użycie było możliwe tylko za osobistym pozwoleniem dowódcy dywizji. Bateria artylerii piechoty pod dowództwem por. Adolfa Wośki i jedna bateria artylerii lekkiej miały wspierać ten odcinek. Natomiast w swoistym odwodzie całej dywizji, a konkretniej dowódcy artylerii dywizyjnej, którym był płk Władysława Gruińskiego pozostawał 3 dyon artylerii lekkiej mjra Tadeusza Ostrowicza bez jednej baterii i 3 bateria 60. dac-u kpt. Ludwika Skorskiego (artylerii ciężkiej)[13]. Pod rozkazami płk dypl. B. Prugar- Ketling pozostawał jeszcze 49. Huculski pp., ppłk dypl. Karola Hodały, który jako rezerwa taktyczna został przeniesiony do miejscowości Reczpol i lasu ją okalającego. W usadowieniu się na wyznaczonych pozycjach Karpatczykom, przeszkadzała Niemiecka Luftwaffe, odnotowano przypadki zbombardowania polskich pozycji, jak i ostrzelania ich z broni pokładowej[14]. Za kwaterę dowództwa całej dywizji obrana została karczma w wyżej wspomnianej wiosce, stojąca w najwyższym punkcie terenowym przy szosie na trasie Domaradz- Przemyśl[15].

Gdy 11. KDP umacniała swoje pozycje płk dypl. B. Prugara- Ketlinga udał się do Krasiczyna, gdzie przybył także gen. broni K. Sosnkowski dowódca całego Frontu Południowego. Po przybyciu na miejsce dowódca 11. KDP, bez chwili zwłoki został poproszony o rozmowę przez swojego zwierzchnika. W pierwszej kolejności dowódca frontu chciał wyjaśnić masę nieporozumień, które były wynikiem nieprzeprowadzenia ofensywy pod Birczą przez Karpatczyków. Co się okazało? Gen. broni K. Sosnkowski jeszcze 11 września 1939 r. wydał rozkaz gen. dyw. Kazimierzowi Fabrycemu, by ten wykorzystując nadarzający się dogodny moment wykonał uderzenie ze skrzydła na wysunięte siły nieprzyjaciela, które chciały złamać opór dzielnie bijącej się 24. DP[16]. Dowódca Frontu Południowego zakomunikował wprost płk dypl. B. Prugarowi- Ketlingowi cyt. Dwunastego września w południe przychodzi do mnie gen. Fabrycy[17] i rozkładając ręce melduje, że zarówno 24 DP, jak i 11 KDP wbrew rozkazom odeszły na północ. Wściekły byłem na Was i rozżalony z powodu pokpienia takiej pięknej okazji. Na co dowódca 11. KDP zakomunikował zwierzchnikowi, iż nie otrzymał żadnego takiego rozkazu, a jego działania zaczepne w kierunku południowym na Birczę zostały zastopowane, zaś oś natarcia zmieniona. Okazało się później, iż dowódca Frontu Południowego wysłał rozkaz do dowództwa grupy, jednak nie przekazano go niżej to jest do 24. DP i 11. KDP. Wydaje się. iż rozkaz o takiej wadze bez problemu powinien dotrzeć do gen. bryg. Kazimierza Łukowskiego, a ten automatycznie rozesłał, by go do dowództw jednostek, które miał pod sobą[18].

W tym miejscu zatrzymam się na chwilę, by nadmienić o tym, co stanowiło bolączkę wszystkich polskich jednostek od szczebla najwyższego dowodzenia po pułki, bataliony, kompanie etc. Łączność, bo to o niej mowa, a dokładniej jej brak była problemem od wieków w każdej wojnie i konflikcie, lecz nie chodzi o to, by zagłębiać się w jej historie. Słynna ofensywa znad Bzury została opóźniona o kilka krytycznych dni właśnie przez brak możliwości skontaktowania się gen. dyw. Tadeusza Kutrzeby z Naczelnym Wodzem. W przypadku historii Karpatczyków, właśnie brak możliwości skontaktowania się z gen. bryg. K. Łukowskim spowodował, iż nie dane im było uczestniczyć w bodaj drugim, co do wielkości czynie zaczepnym całej kampanii. Oczywiście można zarzucić mi „gdyby logie”, co by było gdyby, sądzę jednak, że kończy się ona gdy mamy przed sobą fakty. Mianowicie niemiecka 2. DG była odsłonięta na swoich skrzydłach, atak na nią zatamował, by całkowicie jej pochód naprzód,
a kto wie może i zmusił by ją do odwrotu. Nie zmieniło by to zasadniczo całej sytuacji na szerokim froncie, ale dało by czas na reorganizacje sił, zebranie dziesiątków maruderów, czy też umocnienie zajmowanych pozycji, cóż dni chwały 11. KDP miały dopiero nadejść. Kończąc temat nieporozumienia na linii dowódca Frontu Południowego a płk dypl. B. Prugar- Ketling, oficjalne wyjaśnienia zaistniałej sytuacji mówiło; dowódca GO „Jasło” nie otrzymał wydanego mu rozkazy z powodu częstej zmieniany miejsca swojego postoju[19]. Po skończeniu rozmowy dowódca 11. KDP nie zdążył jeszcze dotrzeć do sztabu dowodzenia swojej dywizji, gdy w oddali słyszał kanonadę artyleryjską, to Niemcy atakowali Polskie pozycje. 7. Bawarska DP nacierała na linii między miejscowościami Ruszelczyce - Krzywcza, dzięki skutecznym nawałnicom ogniowym polskiej artylerii atak stłoczonych w wąskim gardle Bawarczyków nie powiódł się[20].

Wyżej wspomniana Niemiecka formacja została założona w 1935 roku w stolicy Bawarii Monachium w VII okręgu Wojskowym[21]. Od sierpnia 1939 roku znajdowała się ona na terytorium Słowacji, gdzie przydzielono ją do XVII Korpusu Piechoty gen. piechoty Wernera Kienitza, który to z kolei wchodził w skład 14. Armii gen. płk Wilhelma Lista.[22] W czasie trwania całej Kampanii Wrześniowej Bawarczykami dowodził gen mjr Eugen Ott.

 

W skład dywizji wchodziły;

 

- 19. pp. płk Hansa Zorna (niem. 19. Infanterie-Regiment),

- 61. pp. płk Rudolfa Sintzenicha (niem. 61. Infanterie-Regiment),

- 62. pp. płk Georga Langa (niem. 62. Infanterie-Regiment),

- 7 p. art. płk Gerharda Steinbauera (niem. 7. Artillerie- Regiment),

- 1 /43 p. art. gdzie I dyonem dowodził ppłk Hirt, zaś 2 dyonem mjr Fergg

- 7 zmot. baon. przeciw pancerny (niem. 7. Panzerabwehr Bataillon (mot)),

- 7 baon. rozp. (niem. 7. Aufklarungs Bataillon),

- 7 rez. baon. polowy (niem. 7. Feldersatz Bataillon),

- 7 baon łączności (niem. 7. Nachrichten-Abteilung),

- 7 batalion saperów (niem. 7. Pionier Bataillon),

- jednostki zaopatrzeniowe i pomocnicze.[23]

 

7. Bawarska DP podlegała dowódcy GA „Południe” sześćdziesięciotrzyletniemu gen. płk Gerardowi Rundstedtowi, który razem z nią miał do dyspozycji 34 dywizje, to jest 886 tys. żołnierzy[24]. Według wytycznych wydanych przez OKW[25] (Naczelne dowództwo Wermachtu), GA „Południe” miała uderzyć siłami 10. Armii z rejonu Dolnego Śląska, 14. Armia natomiast była zobowiązana nacierać w kierunku Górnego Śląska i Krakowa. W ramach GA „Południe”, uderzała jeszcze 8. Armia, ta z kolei nacierała z obszaru Wrocław- Głogów na Kalisz[26]. 7. DP włączyła się do kampanii już od 1 września uderzając na „pododcinek Sucha”, w dolinie rzeki Soły w powiecie żywieckim, mając naprzeciwko siebie rejon umocniony, obsadzony przez 1 baon KOP „Brezwecz” 2. pp. KOP mjr Kazimierza Czarkowskiego, wzmocniony 2 bateriami artylerii lekkiej i jedna baterią artylerii górskiej oraz 151 kompanią forteczną. Mimo przewagi Bawarczycy, zmagali się z polską obroną aż do 3 września 1939 roku, według różnych danych straty niemieckie wyniosły od 50 do 200 zabitych i 100 do 300 rannych[27]. Po tych działaniach cała 14. Armia otrzymała rozkaz zajęcia linii Sanu, przed cofającymi się polskimi oddziałami, chodziło o zagrodzenie drogi odwrotu jednostkom wycofującym się z zachodu na wschód. Dziennie dywizja przemierzała od 35 do 45 kilometrów[28]. To wszystko skutkowało tym iż Bawarczycy „gonili” 11. KDP aż po Lwów ponieważ tam 7. DP zakończyła swój wrześniowy szlak bojowy[29].

Wróćmy teraz jednak do bitwy pod miejscowością Krzywcza. Gdy wyżej opisywana przeze mnie 7. DP (natarcie prowadził 2 baon tejże dywizji[30]), zaległa pod polskimi pozycjami, na skutek w głównej mierze ostrzału polskich baterii artyleryjskich, na pomoc piechocie przyszła niemiecka artyleria. Z początku ostrzeliwała pozycje naszej piechoty, by następnie przenieść ogień na punkty obserwacyjne i same baterie 11. pal-u. Skuteczność tego ognia była minimalna, poszkodowane zostały jedynie kable telefoniczne, a co za tym idzie łączność miedzy pododdziałami była ciągle przerywana.[31] W konsekwencji czego nieprzyjaciel zaprzestał atakowania polskich pozycji od czoła pomny strat jakie to natarcie go kosztowało[32] starał się obejść główną linię obrony i zaatakować ją z lewego skrzydła od strony rzeki San, nieprzyjaciel próbował również obejść nasze pozycje od tyłu. Prawdopodobnie Niemcy planowali zdobycie baterii, które tak skutecznie ich ostrzeliwały, jednakże uniemożliwił to ostrzał prowadzony na wprost przez 6 baterię. Artylerzystom, którzy mieli swoje pozycje zaledwie 500 metrów od Sanu pomocy udzielił odwód 48. pp. w sile jednej kompani, a także baon 49. pp. zaalarmowany wcześniej (nie dotarł on jednak na pozycję z powodu odwołania rozkazu, po prostu sytuacje opanowano przed jego przybyciem)[33]. Polacy przypuścili atak na bagnety, jako, że ten rodzaj ataku wzbudzał w niemieckich żołnierzach lęk i strach, skutecznie obroniono pozycję 6 baterii, a także odepchnięto wroga na jego pozycje wyjściowe[34]. Cała linia obrony do wieczora pozostała nie zmieniona, tylko ostrzał nieprzyjacielskich baterii artylerii stawał się coraz intensywniejszy, doprowadził on m. in. do tego, iż dowódca 48. pp. płk Walenty Nowak wnioskował o wycofanie żołnierzy zajmujących najbardziej wysunięte pozycje, bojąc się nadmiernych start. Dowódca 11. KDP odmówił, prawidłowo argumentując, iż cofnięcie się w zaistniałej sytuacji jest niemożliwe i przyniesie same stary zarówno w żołnierzu, jak i w ternie zajmowanym przez dywizje[35]. Właściwie akt w historii 11. KDP pod tytułem Bitwa pod Krzywczą kończył się wraz z zapadnięciem zmroku 13 września 1939 r. Płk dypl. B. Prugar- Ketling wracając z Krasiczyna wiedział już, iż pozycje które zajmuje dywizja należy opuścić gdy tylko nadarzy się odpowiedni moment. Wiadomym było iż Karpatczycy mieli cofać się do Przemyśla, zaś działania podjęte 13 września miały im ten marsz tylko ułatwić. Wynik batalii jest łatwy do określenia, strona polska w swoich planach zakładała opóźnienie marszu nieprzyjaciela i cel ten został osiągnięty, zaś wysokie straty poniesione przez Bawarczyków z 7. DP to dodatek. Co warte podkreślenia Niemcy docenili waleczność 11. KDP, choć w trochę niecodzienny sposób, mianowicie cyt. „ … Tak twarda, jak kamień była polska obrona, równie trudna do pokonana jak wymowa nazwy Krzywcza…”[36]. Jak ulał pasują tu słowa dowódcy Karpatczyków, z racji braku wystarczającej ilości zaopatrzenia wszystkie baterie polskiej artylerii miały nakazane oszczędzanie jednostek bojowych, jednakże podczas natarcia nieprzyjaciela ograniczenie to zostało zniesiono. Tak tą decyzję motywował płk dypl. B. Prugar- Ketling cyt; Artyleria nasza bije po tyralierach, rojach i kolumienkach- aż gorąco się robi na widok gęstych i celnych fontann wytryskujących wśród Niemców. Teraz nie czas myśleć o oszczędnościach: co zginie od pocisków dziś, nie będzie groźne dla nas jutro.

11. KDP także poniosła straty mniej dotkliwe niż strona Niemiecka, ale czy ważne są cyfry gdy mówimy o ludzkim życiu, losie każdego żołnierzy z osobna, sądzę, że nie. Każda śmierć była jest i będzie tragedią dlatego też wymienienie z imienia i nazwiska polskich poległych żołnierzy w obronie ojczyzny uznałem za stosowny krok, oto i oni;

 

1. Makowski Antoni

2. Waniewicz Stanisław

3. Pater Rudolf

4. Abramiuk Bazyli
5. Bodiak Stefan

6. Broniewicz Michał

7. Choma Edward

8. Ciarach Stanisław, brak danych.
9. Hasiak Mikołaj

10. Jacyszyn Piotr
11. Jaśnikowski Marian
12. Jezierski Teofil
13. Jerzewski Teofil
14. Kobas Józef
15. Kosman Józef
16. Kołodnicki (imię nieznane)
17. Kędzierski Zygmunt
18. Kwiatkowski Michał
19. Praninski Jan - Benedykt
20. Śmietański Józef
21. Szmuc Franciszek
22. Znamirowski Michał
23. Zupnik Paweł

 

Ciężko określić kiedy nastąpił końcowy akord bitwy, moim zdaniem możemy uznać nim zakończenie ostrzału artyleryjskiego przez polskie baterie. Mianowicie otrzymały one rozkaz prowadzenia ostrzału przedpola i wcześniej odkrytych niemieckich pozycji do godziny 21.30, rzecz jasna ostrzał ten był bardzo mało intensywny z powodu, jak już wspominałem braku amunicji, którą nie wiadomo kiedy i gdzie można, by było uzupełnić[37]. Wtedy też nakazem dowódcy baterie miały zostać zwinięte i zaprzęgnięte w tabor konny, a następnie wycofane wraz z dywizją na Przemyśl. Trzeba zaznaczyć, iż większość artylerzystów właśnie 13 września przeżyło swój chrzest bojowy, tym bardziej zasługują więc na podziw. Dobra jednostka nie powinna charakteryzować się tylko świetnym wyszkoleniem i wyposażeniem powinna mieć też przysłowiowe szczęście. Na pewno nie brakowało go 5 baterii kpt. Józefa Jana Korabiowskiego, gdy o 21 00 przygotowała ona ostatnią nawałę ogniową tego dnia, przybył dowódca ogniowy pułku z nakazem natychmiastowego otwarcia ognia. Rozkaz wykonano i przydzielone 3 pociski na działo poleciały w stronę nieprzyjacielskich pozycji. Nic, by w tym nie było nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż niemiecka artyleria przypuściła kontr ostrzał na polską baterię, gdy ta była już na szosie i oczekiwało miejsca w kolumnie marszowej. Gdyby nie to wydarzenie i bateria oddała, by strzały w wyznaczonym w rozkazie czasie straty mogły by okazać się bardzo bolesne[38].

Każda bitwa to starcie żołnierzy obydwu stron, jednak zawsze przy takiej okazji cierpi ludność miejscowa. Mieszkańcy Krzywczy nie uciekli ze swojej miejscowości, zarówno gdy nieprzyjaciel ostrzeliwała ja z pomocą artylerii, jak i gdy do niej wkroczyła 7. DP. Gdy w pamięci przypominamy sobie wrześniowe obrazy, który widywaliśmy na obrazach, zdjęciach, czy też nawet materiałach filmowych, nasuwa nam się widok nie kończących się karawan z polskimi uchodźcami. Dlaczego pod Krzywczą jej mieszkańcy zostali, a nie uciekli, zapewne najważniejszym powodem był ich majątek, który nie udało by się przewieźć w bezpieczne miejsce choć to jedynie domysły. Pewnym jednakże jest, że w czasie ostrzału artyleryjskiego większość mieszkańców schroniła się w kanale pod szosą, był wśród nich proboszcz krzywieckiej parafii ks. Władysław Solecki[39]. Po bitwie, gdy działania wojenne ustały wyżej wspomniany duszpasterz czynił swoją posługę wobec, rannych i konających żołnierzy, udzielając im ostatniego namaszczenia. Żołnierzy niemieckich rannych w bitwie przewożono do szpitala polowego ulokowanego w Babicach (w budynku Szkoły Podstawowej[40]) tych samych gdzie probostwo pełnił stryj płk dypl. B. Prugara- Ketlinga ks. Wojciecha Prugar[41].

Żołnierzy polskich, którzy polegli na krzywieckim pobojowisku zebrano razem i złożono we wspólnej mogile uwieńczonej brzozowym krzyżem i wiszącym na nim wojskowym hełmem[42]. Na należyty pochówek musieli oni czekać do 1940 roku, aktualnie można złożyć im należyty hołd na cmentarzy parafialnym w Krzywczy, gdzie znajduje się kwatera tych co odeszli na wieczną służbę[43]. Powróćmy jednak do 11. KDP, która maszerowała dalej na Przemyśl by wypełnić wydany rozkaz. Jak już wcześniej wspominałem wieczorem 13 września 1939 roku jednostki dywizji zaczęły formować kolumnę marszową w celu oderwania się od nieprzyjaciela. Przyszedł czas wycofać się spod Krzywczy i jej okolic tak rozważnie bronionych przez jakże nieliczne polskie siły (…)

 

 



[1]
E. Buczyński, Smutny wrzesień, Kraków 1985, s.118.

[2] W. Steblik, Armia Kraków 1939, Warszawa 1989, s. 321.

[3] B. Prugar-Ketling, Aby dochować wierności. Wspomnienia z działań 11 Karpackiej Dywizji Piechoty Wrzesień 1939, Warszawa 1990, s 31.

[4] T. Jurga, Obrona Polski 1939, Warszawa 1990, s. 604- 605.

[5] Cz. Łuczak, Dzieje Polski 1939–1945, Kalendarium wydarzeń, [w:] Polskie Siły Zbrojne w II Wojnie Światowej. t. I, Kampania wrześniowa, cz. 3, Londyn 1959, s. 480- 481.

[6] Relacja Zbigniewa Seńczyszyn z dnia 24.12.2012: Jak wspominała mi moja mama po bitwie krzywieckiej, ks. Władysław Prugar, zakomunikował parafianom, że to on przekonał płk dypl. Prugara Ketlinga do wycofania się do Krzywczy. Bitwa niesie ze sobą straty pożogę i zniszczenie, by tego uniknąć proboszcz babickie parafii przekonał generała dla którego był ojcem stryjecznym. O tym, że uf generał jeszcze jako młodzian przyjeżdżał do Babic w odwiedziny i wakacje nie wspominała mama. Jednak to też mogło zaważyć nad tym, że chciał On oszczędzić miejsce tak bliskie jego sercu.

[7] W. Steblik, op. cit., s. 322.

[8] E. Buczyński, op. cit., s. 123.

[9] B. Prugar-Ketling, op. cit., s. 41.

[10] Idem, Działania 11 karpackiej dywizji piechoty Wrzesień 1939,[w:] Wojskowy Przegląd historyczny, R. 2, nr 3, Warszawa 1957, s. 229.

[11]Gen. bryg. Walenty Nowak dowódca 48 pp. Strzelców Kresowych. ur. 27 stycznia 1895 roku w Malawie nieopodal Rzeszowa, syn Tomasz i Katarzyny. Od 1906 roku zaczął naukę w II Gimnazjum w Rzeszowie, jego kolegami z ławki byli m. in. Leopold Kula czy też Kazimierz Iranek- Osmecki. II gimnazjum ukończył w 1914 roku, w tym też roku 3 sierpnia wstąpił do Legionów Polskich o walczył w szeregach 1 pułku piechoty. Po kryzysie przysięgowym został wcielony do armii austriackiej w, której służył do 30 października 1918 roku. W latach 1932- 1935 był dowódca 52 pp. Strzelców Kresowych w Złoczowie, zaś od stycznia 1937 roku otrzymał dowództwo 48 pp. Wraz z tym pułkiem przebył całą kampanie wrześniową. 19 września 1939 roku został wzięty do niewoli przez Niemców i osadzony w obozie jenieckim Oflag II C Woldenberg. Po wyzwoleniu powrócił do kraju we wrześniu 1945 roku, gdzie pełnił funkcje komendanta I Oficerskiej Szkoły Piechoty i Kawalerii w Krakowie, u po przeniesieniu uczelni we Wrocławiu. By zostawać w lipcu 1947 roku zdemobilizowanym. Po opuszczeniu szeregów WP pracował fizycznie jako robotnik, następnie pełnił role urzędnika. Ciężko chory, otrzymał leżąc na szpitalnym łóżku odznaczenie Virtuti Militari, które przyznane mu było jeszcze za wrześniową służbę, Zmarł kilka dni po przyznaniu mu odznaczenia 18 stycznia 1979 roku, http://www.krzywcza.eu/bitwa-o-krzywcze/zolnierze-11-kdp.html (wejście z dnia 26.03.2012)

[12] Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego Relacja dowódcy 5 baterii 11 Karpackiego Pułku Artylerii Lekkiej J. Korabiowskiego, cyt. Własna piechota rozlokowana po obu stronach drogi na wschód od m. Krzywcza. Będą na p. obs. odwiedził mnie por. Antoni Makowski b. of. 11 pal, a obecnie dca plutonu art. Piech 48 psk- miał początkowo, zamiar zając p. obs. w pobliżu p. obs. 5- tej baterii, później jednak zrezygnował, gdy stwierdził, że oprócz dwóch innych p. o. bateryjnych- zajął w tym samym miejscu jakiś dca baterii ciężkiej. W rezultacie zajął p. obs. w rej. na północ od drogi. W czasie późniejszej walki na rejon jego p. obs. spadły 2 serie bat. npla. Jeden pocisk trafia w jego p. obs. w wyniku czego por. A. Makowski ginie na miejscu, a wraz z nim obsługa punktu w ilości 2-ch podoficerów. Zob.; B 55f .

[13] Relacja ppłk Czesława Obłutowicza dowódcy 11 pal- u, Zob.; B 55f (Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego).

[14] B. Prugar- Ketling, , B. Prugar-Ketling, Aby dochować wierności. Wspomnienia z działań 11 Karpackiej Dywizji Piechoty Wrzesień 1939, Warszawa 1990, s 34.

[15]Ibidem.

[16] Idem, ., Działania 11 karpackiej dywizji piechoty Wrzesień 1939,[w:] Wojskowy Przegląd historyczny, R. 2, nr 3, Warszawa 1957, s. 229.

[17] Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego, Relacja gen dyw. Kazimierz Fabrycego dowódcy Armii „Karpaty B I 60A., cyt.; „… Niemcy narzucili nam wojnę w początkach realizacji planu rozbudowy naszego przemysłu wojennego oraz rozbudowy i modernizacji naszego uzbrojenia, a w szczególności sprzętu lotniczego, przeciwlotniczego i przeciwpancernego. Nasi sprzymierzeńcy nie zrobili nic by nam dopomóc i choć trochę nas odciążyć. Walczyliśmy pozostawieni całkowicie samym sobie. Na moim odcinku frontu najciężej odczułem a)brak odwodów w początkowym ugrupowaniu, b) brak jakiejkolwiek bądź broni przeciwpancernej w mojej dyspozycji względnie na tyłach; c) brak broni przeciw lotniczej. Granicę przekroczyłem dnia 18 IX 1939r. o godz. 5- ej rano w miejscowości Kuty na rozkaz Naczelnego Wodza podpisany przez Szefa Sztabu Głównego. Przejechałem ją wraz ze sztabem samochodami…”, Raport sporządzono 12 .02.1940 r. w Baile Herculande.

[18] B. Prugar Ketling,, Działania 11 karpackiej dywizji piechoty Wrzesień 1939,[w:] Wojskowy Przegląd historyczny, R. 2, nr 3, Warszawa 1957, s. 229- 30.

[19] Idem, Aby dochować wierności. Wspomnienia z działań 11 Karpackiej Dywizji Piechoty Wrzesień 1939, Warszawa 1990, s 35.

[20] P. Zarzycki, 11 Karpacki Pułk Artylerii Lekkiej, Pruszków 2004, s. 32.

[21] http://www.muzeum-slask1939.pl/content/117 (wejście z dnia 05.02.2013)

[22] W. Kozaczuk, Wermacht 1933- 1939, Warszawa 1978, s. 470.

[23] http://www.muzeum-slask1939.pl/content/117 (wejście z dnia 05.02.2013).

[24] Cz. Grzelak, H. Stańczyk, Kampania Polska 1939 roku, początek II wojny światowej, Warszawa 2005, s. 115.

[25] Zob., Ibid., s. 2.

[26] Ibidem, s. 117.

[27] Boje polskie 1939-1945, przewodnik encyklopedyczny , pod red. Krzysztofa Komorowskiego, Warszawa 2009, s. 439.

[28] Wir zogen gegen Polen : Kriegserinnerungswerk des VII. Armeekorps, München 1940, s. 82.

[29] Ibidem, s. 358- 360.

[30] Wir zogen gegen Polen, s. 82.

[31] Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego Relacja dowódcy 5 baterii 11 Karpackiego Pułku Artylerii Lekkiej J. Korabiowskiego, Zob.; B 55f.

[32]Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego, cyt.; „… Ale straty nieprzyjaciela były niewspółmiernie wyższe. Znakomite punkty obserwacyjne, dające bardzo głęboki wgląd, ułatwiały żniwo naszej artylerii. Dowódca artylerii dywizyjnej płk Gruiński, dowódca 11 pal- u płk Obłutowiczm d -cy dyonów mjr Lorentz i Ostrowicz oraz wszyscy dowódcy baterii stale na swych punktach, wydają rozkazy ogniowe i walą, walą, aż się ziemia trzęsie, a powietrze drga, aż drzazgi lecą z samochodów i transportowców, czołgów i motocykli, dział i działek niemieckich, aż łamią się i coraz bardziej rzedną kolumny, kolumienki i tyraliery piechoty wrażej. Króluje nad tym ogniem artyleria ciężka jakby chciała się odwdzięczyć za przyjęcie jej- osamotnionej sieroty- porzuconej przez kogoś w Baryczu- do składu 11 dywizji piechoty. Czego nie zmogły działa niszczą własne karabiny maszynowe z bliższej odległości.”, Zob.; Z rozmowy z gen. Kazimierzem Sosnkowskim, s. 4.

[33] B. Prugar Ketling, op. cit., s 38.

[34] R. Zieliński, Wrzesień pod Karpatami 1939, Warszawa 1969, s. 138.

[35] B. Prugar Ketling, op. cit., s 38.

[36] Wir zogen gegen Polen, s. 82.

[37]Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego, Relacja dowódcy 5 baterii 11 Karpackiego Pułku Artylerii Lekkiej J. Korabiowskiego, Zob.; B 55f .

[38] J.J. Korabiowski, W rogatywce i berecie, Warszawa 2004, s. 176- 177.

[39] http://www.krzywcza.eu/bitwa-o-krzywcze/krzywcza-13-ix-1939.html (wejście w dniu 02.02.2013).

[40] http://www.spbabice.edu.pl/1939-1962.html (wejście w dniu 08.02.2013)

[41] Ibidem.

[42] http://www.krzywcza.eu/bitwa-o-krzywcze.html (wejście w dniu 02.02.2013).

[43] Ibidem.

 

Zapraszamy na blog  - http://krzywcza.blogspot.com/

Facebook Google Twitter Myspace Yahoo Blogger Digg Live Reddit Linkedin Icio Furl Techno Poleć na Gadu-Gadu Wykop Śledzik 7821217